Ks. mgr Paweł Waruszewski

Rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku w latach 2011 – 2012

Urodziłem się w 1971 roku. Z powodu problemów związanych z porodem, moją mamę ze szpitala w Brodnicy przewieziono do Golubia-Dobrzynia, gdzie 7 września szczęśliwie przyszedłem na Świat. Radosne i beztroskie dzieciństwo w rodzinnej Świedziebni spędziłem praktycznie jako jedynak, bo pozostałe rodzeństwo (dwie siostry i dwóch braci) było o wiele starsze. Mama z bólem opowiadała o jeszcze jednym bracie, który zginął na kupionym mu przez rodziców „Junaku”. Z tym bratem spotykałem się tylko na cmentarzu... 

Z dziecięcych lat w mojej pamięci pozostały letnie wyprawy na pobliskie jeziora, malownicze krajobrazy, gra w piłkę i oczywiście od czasu do czasu pomoc rodzicom. Szkołę średnią: Technikum  Mechaniczne – ukończyłem w Brodnicy. W internacie została ograniczona moja dotychczasowa wolność, co bardzo mocno wówczas odczuwałem. Ten trud i usamodzielnienie pomogły mi jednak bardzo lekko znieść wymaganiu, jakie później stawiały Studia Seminaryjne. W internacie przez pięć lat mieszkałem między innymi z kolegą, do dziś przyjacielem Wojtkiem, który także został księdzem i obecnie pracuje z Polonią w Norwegii.

Pobyt w seminarium był czasem łaski i wielkiego pokoju. W tym czasie jednak musiałem zmierzyć się ze śmiercią mojego Ojca, który dość mocno pokrzywdzony  przez  władze  komunistyczne  miał ciągłe  problemy z żołądkiem i nadciśnieniem. Zmarł na nowotwór żołądka po miesięcznej głodówce. Osobiście uważam, iż był On świętym człowiekiem. Wiedząc o mojej pierwszej sesji i o tym, że żona brata była w stanie błogosławionym, zabronił informować nas o swoim krytycznym stanie. Cierpiał bez nas, ale za nas.

Święcenia kapłańskie przyjąłem 22 czerwca 1997 roku i zostałem skierowany do Ciechanowa. Tam, w parafii Matki Bożej Fatimskiej, pracując przez pięć lat bardzo wiele nauczyłem się od swojego pierwszego, charyzmatycznego proboszcza ks. Jana Jóźwiaka. Grupa Oazowa, za którą byłem odpowiedzialny, liczyła prawie 50 osób.  Kolejne cztery lata spędziłem w Nasielsku w parafii św. Wojciecha. Tam poza pracą z Oazą i Ruchem Rodzin Nazaretańskich zainicjowałem spotkania z dość sporą grupą studencką. Niezapomniany i wspaniały dla mnie czas, to trzyletni pobyt w parafii Serock. Poza pięknem miejsca, doświadczyłem tam wiele życzliwości od strony parafian, a szczególnie od księdza proboszcza prałata Jana Kasińskiego.

Kolejny rok spędziłem w Płocku w parafii Świętego Krzyża, gdzie proboszczem był ksiądz Janusz Zdunkiewicz – diecezjalny egzorcysta. Problemy ze zdrowiem sprawiły, że poprosiłem o zmianę i zostałem skierowany do malowniczej parafii o nazwie Zielona. Z sentymentem ten rok wspominam (fajna młodzież, ciekawe szkoły i duża ilość osób zaangażowanych w życie parafii). Po roku pobytu zostałem poproszony o przyjęcie nominacji do pracy w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku. Osoby znające orędzie o Bożym Miłosierdziu i św. Siostrę Faustynę wiedzą, jak bardzo ważne i cudowne jest to miejsce. Niewątpliwie Miłosierdzie Boże i bł. Jan Paweł II to dwie największe iskry, które w ostatnim czasie wyszły na cały świat. Ufam, że Bóg w swoim  miłosierdziu  postawił  mnie  na  tym miejscu i pragnie, abym je najpierw sam odkrywał i przybliżał Bożą miłość innym.

Wiosną tego roku, w czasie prywatnego dnia skupienia przypomniałem sobie fundamentalną prawdę, że ludzie pragną ode mnie jako kapłana jednej, najważniejszej rzeczy – abym dawał im Boga. Dziś wiem, iż On Jest Miłosierny.