Wszystko straciła, by zawalczyć choćby o jedną

Arystokratka, bywała na wszystkich warszawskich salonach i nie tylko. Książęce dwory nie były dla niej tajemnicą, otarła się o świat wielkiej polityki XIX wieku. Od dziecka starannie wykształcona i wychowywana przez najlepszych nauczycieli. Oddała wszystko… dla ratowania dziewcząt z ulicy.

Matka Teresa, Ewa z książąt Sułkowskich hrabina Potocka, założycielka Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, odeszła po wieczną nagrodę do domu Ojca Miłosiernego dokładnie 6 lipca, 141 lat temu. Urodziła się 22 października 1814 roku w Warszawie, dzieciństwo spędziła w rodzinnej posiadłości na zamku w Rydzynie. W wieku 24 lat wyszła za mąż za hrabiego Władysława Potockiego z Chrząstowa. Po jego śmierci i bezdzietnym małżeństwie szukała sposobu, by całkowicie poświęcić się Bogu. Pragnęła zająć się dziewczętami z ulicy. Wraz z dwiema towarzyszkami wyjechała do Laval, by tam zaczerpnąć z doświadczenia Matki Teresy Rondeau, która już wówczas prowadziła podobne dzieło apostolskie. Dzięki duchowemu kierownictwu księdza Zygmunta Goliana i zaproszeniu bł. abp. Zygmunta Szczęsnego-Felińskiego, 1 listopada 1862 roku założyła pierwszy Dom Miłosierdzia przy ulicy Żytniej w Warszawie. Nowe Zgromadzenie zajmujące cię dziewczętami zaniedbanymi moralnie, znane było wówczas pod nazwą: Dom Schronienia Opieki Najświętszej Maryi Panny. Oddała cały swój majątek na utrzymanie dziewcząt. Uczyła je szycia, haftu, katechizmu i dobrych manier. Była dla nich matką, często jedyną, jaką znały, jedyną, która umiała je pokochać. Matka Teresa była gotowa nawet by żebrać na dworach, wśród dawnych znajomych. Żadne upokorzenie nie było dla niej zbyt ciężkie, byleby choć jedną ze swoich „córek” pociągnąć do miłości Boga. Swoją ofiarą życia i miłością do dusz, którym zagraża utrata zbawienia, dała duchowe podwaliny pod formację, z której w pełni zaczerpnęła jej duchowa córka, św. Siostra Faustyna. Pamiętne zdanie Matki Teresy: Czyż to mała rzecz jedną duszę zbawić?, echem odbija się w słowach Pana Jezusa wypowiedzianych do św. Siostry Faustyny i zapisanych w "Dzienniczku": Pragnę, pragnę zbawienia dusz; pomóż Mi, córko Moja, ratować dusze. Złącz swe cierpienia z męką Moją i ofiaruj Ojcu niebieskiemu za grzeszników. (Dz. 1032).